Szczury doświadczalne to my - przeciętni obywatele - polscy pacjenci, skracający sobie życie na własne życzenie chodząc do lekarzy, którzy przepisując leki nie ponoszą odpowiedzialności za nasze zdrowie i życie .
Oczywiście są przypadki że diagnoza postawiona przez lekarza jest trafna i leczenie przynosi efekty, ale zdarza się to bardzo bardzo rzadko. Zapewne każdy z nas przeziębił się lub miał grypę. Co wtedy? W jaki sposób leczy nas lekarz pierwszego kontaktu? Zazwyczaj bada, prawda? Osłuchuje. To dobrze. Wtedy może stwierdzić co się dzieje w oskrzelach, płucach czy nawet sercu. Obejrzy gardło niekoniecznie czystą szpatułką. I co później? Ano później przepisuje antybiotyk na ,,chybił trafił,, a być może pomoże. Ha,ha! A co tam, że antybiotyk obniża odporność, powodując bardzo dużo skutków ubocznych, a w szczególności grzybice narządów płciowych, jamy ustnej i jelit . Nic nie szkodzi. Stosujemy go regularnie, biorąc tabletki ochronne trilac i czekamy. Czekamy. Nie przechodzi więc idziemy do kontroli i to że włosy nam trochę wyłażą od leku to nic. To naturalne, a gdzieżby inaczej, przecież to doktor przepisał. A doktor to Bóg. Idziemy, czekamy w kolejce z chorymi , osłabieni chwytając jak gąbka w poczekalni kolejne bakterie od chorych i dzieląc się swoimi ze zdrowymi pacjentami. Lekarz patrzy na nas jak na debila i przepisuje kolejny antybiotyk, a co tam, przecież to nasze zdrowie. Idziemy do apteki zostawiając kolejne pieniądze i wracamy do domku. Zażywamy śmiało truciznę przez kolejne 10 dni. Ufff! Przechodzi. Hurrra! Teraz robi się spustoszenie w naszym organizmie. Możemy witać nowych przybyszy. Furtka otwarta na: grzyby, pleśnie i pasożyty. To, że nasze dziecko jest ruchliwe, to tylko ,,żywe srebro,, Nie badamy naszych dzieci pod kątem pasożytów. Dziecko nie może się skupić. Dziecko jest nadpobudliwe, a my kupujemy czekoladki, lizaczki, chipsy i kolorowe żelki. Czy robimy dobrze? Nie. My nie karmimy tym dziecka tylko pasożyty, bo to one są głodne i wołają o słodkie.Chyba że maluch ma ADHD. Cukier i przetwory mączne, a szczególnie chleb, bułki pieczone na drożdżach niestety mają zły wpływ na nasze zdrowie. Rzadko kupujemy chleb na zakwasie bez drożdży. Są tacy, którym nic nie zaszkodzi i mogą jeść słodycze kilogramami. Zahartowany organizm nie wpuści nieproszonych gości. Głównym czynnikiem słabej odporności jest styl życia np. dziecko przetrzymywane w czterech zamkniętych ścianach, którego rzadko rodzice zabierają na spacer i złe geny. To wystarczy. Jeżeli maluch będzie się ruszać , biegać lub jeździć na rowerku, zapewne będzie zwiększało jego odporność. Nie bójmy się kiedy biega na bosaka. Nic się nie stanie. Kiedy jeździłam na kolonie biegaliśmy codziennie rano po zimnej rosie i nigdy się nie przeziębiałam. Po wczesnej pobudce obowiązkowo odbywała się gimnastyka. Nie było to tamto, że się nie chce. Przedszkola , żłobki i szkoły są pewnym zagrożeniem, ale nawet jeśli zdarzy się kaszelek lub mały katarek nie reagujmy zbyt pochopnie biegnąc do lekarza. To oczywiście moje zdanie. Lekkie przeziębienie zwalczy sam organizm, a kiedy zwalczy to automatycznie wzmocni nasze ciało. Co innego jeśli widzimy że dziecko ma wysoką temperaturę. Przypuszczamy że dopadło go zapalenie np: oskrzeli . Udajemy się do lekarza i prosimy go o skierowanie na wymaz z antybiogramem. ASO i CRP - bo on sam się raczej nie domyśli. Kiedy choroba nie jest zagrożeniem i można poczekać na wyniki to czekajmy (około niestety tygodnia) , a dopiero wtedy idziemy po antybiotyk, kiedy wiemy że w stu procentach nam pomoże. W wypadku, gdy stan zapalny jest już na tyle rozwinięty zażywamy antybiotyk w ciemno. ASO wskaże czy jest zakażenie paciorkowcami, a CRP czy mamy chorobę wirusowa lub infekcje bakteryjną. Ponadto przy wirusach - CRP będzie w normie. Jeśli będzie złe to infekcja bakteryjna. My dorośli, aby uniknąć lekarzy musimy dbać o nasze zdrowie uprawiając jakikolwiek wysiłek fizyczny. Wystarczy biegać dwa razy w tygodniu i znaleźć czas na spacer. Pomijamy tu osoby oczywiście które urodziły się z chorobami, czy nabyły ją w ciągu życia. lekarze jednak nie szukają przyczyny zachorowania na nie. Nie szukają przyczyn wysokiego ciśnienia, bólu głowy, bólu brzucha, wysypki i krost. A zwykłe wykwity skórne mogą być objawem choroby wewnętrznej organizmu. Dermatolodzy zazwyczaj przepisują antybiotyki na trądzik pospolity. Przed pójściem do niego z wszelkimi wypryskami i dziwnymi krostami zawsze warto zrobić enzymy wątrobowe i wymaz z takiej krosty oraz twarzy. Trzeba wykluczyć również ,,nużeńca,, - pasożyta skóry, który bardzo przypomina trądzik pospolity. Więc ludzie w większości przypadków są lekarzami sami dla siebie. Płacą pieniądze i wykonują badania, którego byśmy się z NFZ nigdy nie doczekali. Póki co starajmy się jeść dużo czosnku. Nie żałujmy tego złotego środka. To naturalny antybiotyk. We wszelakich potrawach nigdy go nie powinno zabraknąć. Ja zrobiłam sobie sama nalewkę. Wcisnęłam do małej buteleczki ze spirytusem 10 ząbków czosnku i odstawiłam na 10 dni. Potem przelałam samą nalewkę i zażywam co jakiś czas po łyżeczce. Warto wspomnieć że to środek przeciwpasożytniczy, przeciwgrzybiczny i przeciwzapalny. Niektórzy jedzą czosnek w całości, lecz często odczuwają dolegliwości żołądkowe. Dostępny jest czosnek w kapsułkach, ale nie wiem jak działa i czy działa. Słyszałam o wielu przypadkach ludzi, którzy chodząc regularnie do lekarzy zażywali jednocześnie leki na serce, wątrobę , nerki i cukrzycę. Tych osób już nie ma. Zmarły przedwcześnie po wielu latach regularnego stosowania tabletek. Nie dlatego, że chodzili od Ułana do Pogana, ale dlatego że dany lekarz nie zrobił dokładnego wywiadu z pacjentem, który umożliwiłby dobranie odpowiedniego leku. Nie chodzę do lekarzy i cieszę się jak na razie dobrym zdrowiem. Unikam ich jak ognia i wiem ze dopóki nie pójdę i nie będę truła się chemicznymi wynalazkami pożyje dłużej. Dodam że są lekarze bardzo dobrzy z dużym doświadczeniem i mam duży szacunek do nich. Inni wykształceni za kasę i po znajomościach. Większość studentów, którzy uczą się na tym kierunku czas spędzają na piciu i hulankach , a na drugi dzień idą pijani na praktyki. Być może będziecie oburzeni moją opinią - lecz to prawda.
Trzeba sobie zdać sprawę, ze Polska jest na bardzo niskim poziomie w dziedzinie medycyny. Można by tu pisać tysiące przykładów o tym. Oczywiście są tacy, którzy kochają swój zawód i mają wiedzę niesamowitą. Ale cóż z tego, jeśli jest ich garstka.
Przykład. Ludź ma niską hemoglobinę. Idzie do lekarza, a lekarz każe mu jeść sałatę. Albo pyta, czy się ludź odchudza. I na tym się kończy. Wstajemy rano, kręci nam się w głowie już trzeci tydzień. Jesteśmy słabi i sięgamy po kolejną główkę sałaty i pomidora. Nie na tym to polega. Jest anemia szukamy przyczyny. Badamy kolejno zawartość żelaza. Jeśli jest w normie, to poziom witamin b i kwasu foliowego. To podstawa. Kiedy brakuje któregoś ze składników to uzupełniamy i po problemie. Nic poważnego się nie dzieje. Jeśli natomiast nie dowiemy się niczego to konieczne są dalsze badania, aby wyeliminować krwawienia wewnątrz organizmu i nowotwory. Zawsze w parze z niską hemoglobiną jest podwyższony hematokryt i zaniżone erytrocyty. Anemia jest bardzo niebezpieczna dla mózgu i serca, gdyż powoduje niedotlenienie tych organów. Słabniemy w oczach. Ale już dość, bo rozpisałam się o anemii zamiast o szczurach doświadczalnych .
Bądźmy więc czujni. Nie wyrzucajmy pieniędzy w błoto na źle dobrane leki. Domagajmy się skierowań na bezpłatne badania, które nam się należą. A tak naprawdę odżywiajmy się zdrowo i unikajmy lekarzy jak ognia. Powodzenia!
Wasza Kluska ze Śląska <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz